Warsztat ludowych instrumentów


Cz. Adamczyk demonstruje swoją pedałówkę trzyrzędową
na 24 basy

Czesław Adamczyk ze Skarżyska-Kamiennej, od ponad 50 lat zajmuje się konstruowaniem harmonii, pedałowych i ręcznych. Jest jedynym człowiekiem w regionie świętokrzyskim znającym niuanse budowy tego instrumentu, potrafiącym docenić dyskretny urok ich brzmienia. Na instrumencie własnej konstrukcji zdobywa laury w festiwalach folklorystycznych. Sam się uczył muzykowania, grał ze słuchu a potem nauczył się gry z nut, sam też zgłębił tajniki budowy dobrej harmonii. Lubił przy tym obserwować innych. Instrumenty rozkładał na części, jeździł do ludzi, którzy przed nim zajmowali się budową harmonii, próbował, aż stał się mistrzem. Elementy konstrukcyjne swoich harmonii wykonuje z drewna w skromnym warsztacie w piwnicy. Stroiki kupuje w specjalistycznych sklepach. Miechy zleca do wykonania firmie w Końskich. Okleja to wszystko masą perłową, maluje, zdobi pięknymi motywami roślinnymi, inkrustuje szklanymi kamieniami, wreszcie podpisuje. Każda harmonia ma logo firmy pana Czesława. W jednym z dwóch pokoi swojego mieszkania ma stolik do strojenia, własnej konstrukcji. Harmonia pedałowa i druga ręczna znajdują się w zbiorach Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu. Kilka instrumentów zalega domowe szafy i schowki. Czasami po koleżeńsku naprawia sprzęty kolegom z innych zespołów, poznanym podczas konkursowych prezentacji. Nieczęsto w domu pana Czesława zjawiają się goście zainteresowani jego muzyką i jego instrumentami. Nic dziwnego, że chce się zaprezentować od najlepszej strony, wszystko pokazać, zagrać ulubione melodie. - Najpierw trzeba zrobić drewnianą obudowę - opowiada o swojej pracy. - To jest robota precyzyjna. Trzeba coś podstrugać, podkleić, dopasować. Wiele zależy od drewna. Jak jest mokre, to po wyschnięciu może zniszczyć całą konstrukcję.
Harmonia trzyrzędowa z warsztatu Cz. Adamczyka
Wszystko jest drewniane: klawiatura, korpus i głośnice. Klawisze montuje się na specjalnej sprężynie. Potem łączy się dwie części miechem. Żeby wszystko się zgadzało, trzeba być dobrym ślusarzem, precyzyjnym stolarzem. No i trzeba mieć trochę zdolności, zamiłowania. Zrobienie harmonii, wykonanie własnoręcznie wszystkich detali, ozdobienie jej zajmują blisko pół roku. Pracować trzeba by codziennie po kilka godzin. - Więcej jest różnych kombinacji niż roboty - mówi pan Czesław. - Najłatwiej wykonać skrzynkę. O wiele bardziej skomplikowana jest cała mechanika basowa i melodyczna, połączenie z miechem. Można coś robić przez cały tydzień i nie będzie widać tej roboty. - Zarobić na budowaniu harmonii nie można. Na grę na tym instrumencie też nie ma już zapotrzebowania.- Pan Czesław nie zamierza jednak rezygnować ze swojego hobby. Teraz w mieszkaniu ma kilka instrumentów. Jest wśród nich jeszcze pierwsza harmonia zakupiona przez ojca, na której jako młody chłopiec uczył się grać. Są i najnowsze egzemplarze. Jedna robiona dla brata, nigdy nie odebrana, inne dla własnej satysfakcji. A w piwnicy cały skład. Gdziekolwiek spojrzeć, jakieś części, drobne elementy albo stare, nie nadające się do użytku akordeony, które mogą się przydać przy wykonywaniu następnych instrumentów pana Czesława.

(Skarżysko-Kamienna 3 lipca 2002r.)